Aktualności

Rafał Reinfuss - bohater reportażu
 
Rafał zawsze był bardzo aktywnym i wysportowanym człowiekiem. Właściwie wcześniej w ogóle nie chorował. Ruch i wysiłek fizyczny to był jego sposób na życie. Uprawiał kolarstwo, jeździł na desce, podczas trzyletniego pobytu w Anglii surfował, po za tym jego pasją jest podróżowanie na motorze i camping.

Rafał po ukończeniu studiów politologicznych wyjechał na trzy lata do Anglii. Pracował tam jako manager jednego z hoteli, zajmował się również gastronomią. Ponieważ mieszkał nad oceanem, nauczył się surfowania. W 2008 roku wrócił do Polski i tutaj zaczął szukać pracy. Tego samego roku zaczęły się jego kłopoty ze zdrowiem. Odczuwał kilkudniowe stany grypopodobne. Trwało to 2-3 dni i na jakiś czas mijało. Nie miał wtedy energii, był totalnie rozbity, odczuwał łamanie w kościach i coś jak stan podgorączkowy. Wtedy nie kojarzył tego z faktem, że kilka tygodni wcześniej miał kleszcza. Wtedy też nie miał rumienia wędrującego, ani innych charakterystycznych objawów dla tej choroby. Minęło kilka miesięcy i zaczął się czas dziwacznych epizodów związanych z dolegliwościami neurologicznymi. Zimą podczas zjazdu na desce miał nagłe zawroty głowy, nudności i ogólne rozbicie. To szczególnie zapadło mi w pamięć, bo przecież dobrze czułem się tamtego dnia, a objawy były nagłe i niespodziewane. Od tego momentu w ciągu trzech tygodni Rafał miał silne objawy neurologiczne, był w stanie kompletnego rozkładu. Mimo zupełnego braku sił na własną rękę zaczął szukać informacji, które mogłyby mi jakoś pomóc. Teraz już bezustannie miał grypo podobne objawy, które z czasem się nasilały, był permanentnie zmęczony. Nawet po odpoczynku był wykończony, kiedy się budził rano nie mógł wstać. Te objawy postępowały z każdym dniem. Miał też ogromne trudności w skupieniu się, nasilały się kłopoty z pamięcią, z czego zdawał sobie sprawę dopiero z jakimś opóźnieniem. Ogólnie nie miał siły i energii. Nie był w stanie zrobić najprostszych rzeczy. Później w to wszystko włączyła się depresja. Rafał zaznacza, że bardzo trudny w przechodzeniu tej choroby był fakt, że prawie nikt mu nie wierzył, że jest chory.
Z czasem objawy zaostrzały się, miał np. wrażenie drętwienia lewej połowy ciała i mrowienie. Pojawiały się też zaburzenia snu – w nocy stawałem się nadaktywny, jakbym wypił dwie kawy, a kiedy rano udało mu się cudem wstać, zasypiał w tramwaju jadąc do pracy. A miał tylko trzy przystanki. Wczesnym popołudniem niemal zasypiał na biurku w pracy. Miał totalnie zakłócony rytm dobowy.
W tym czasie Pan Rafał pracował jako manager hotelu w Krakowie, w którym pracuje do dziś. Objawy choroby niemal nie doprowadziły do tego, że został zwolniony.
Pamięć szwankowała, nie byłem w stanie przypomnieć sobie najprostszych rzeczy, zupełnie nie kojarzył faktów. Np. nie potrafił sobie przypomnieć imion i nazwisk osób, które już znał. Zaczął łapać sam siebie na tym, że nie pamiętał tego, co robił wczoraj w pracy, na którą zmianę był poprzedniego dnia. Wypełniane standardowe dokumenty, które przecież wielokrotnie przechodziły ui przez ręce były zrobione w zupełnie inny sposób, liczby porządkujące zupełnie się nie zgadzały. Miał coś w rodzaju dysleksji, robił błędy ortograficzne, a do tej pory nigdy mu się to nie przytrafiało. Inne uciążliwe objawy to odczucie zupełnego odrealnienia – takie nieustające wrażenie, że cały świat ogląda zza szyby. Z drugiej strony miał nadwrażliwość na wszelkie bodźce zewnętrzne. Odczuwał światłowstręt, źle reagował na dźwięk,  zapachy, na ruch i barwy. Dlatego np. wyjście do sklepu i zrobienie potrzebnych zakupów było dramatem.
W stosunku do innych osób chorych na boreliozę, Rafał dość szybko dowiedział się na co choruje. Diagnozował się przez rok. Poszukiwał informacji na ten temat w Internecie, docierał do innych chorych i na własną rękę odnalazł lekarza, który specjalizuje się w tej chorobie. Wcześniej jednak odwiedził wielu innych lekarzy, którzy niestety nie zdiagnozowali u niego boreliozy.
Rafał natrafił na informację o lekarce z Katowic specjalizującej się w boreliozie popędził do niej na motorze w deszczu, choć wiem, że w tym stanie  w ogólnie nie powinienem prowadzić pojazdów. Pani doktor zdiagnozowała go i od razu zapisała wielokierunkową antybiotykoterapię, łącznie z ambulatoryjnymi wlewami dożylnymi. Po trzech tygodniach nastąpiło złagodzenie objawów poznawczych, poczuł, że odzyskuje swój umysł. Leczył się przez półtora roku. Z czasem czuł się coraz lepiej, zaczął odzyskiwać nadzieję i odczuwać ulgę. Dziś wrócił do niemal pełnej formy fizycznej i do formy intelektualnej.
Ze względu na swoje zaniki pamięci Rafał skrupulatnie notował objawy choroby w dzienniczku (ma go do dzisiaj). Zapisywał dokładną datę, czasem też godzinę i wszelkie objawy, które w danym momencie miał. Z tym zeszytem poszedł do lekarza. Bał się, że przy okazji wizyty o wszystkim zapomni.
Choroba wiele go nauczył, nie przejmuje się już pewnymi rzeczami, jak to było dawniej. Nie wyprowadzają go z równowagi błahostki. Zwolnił tempo życia, ma teraz mniej stresu i presji. Luźniej podchodzi do pieniędzy i kariery. Ma w życiu inne priorytety. Najważniejsze jest życie.

Moja walka z boreliozą
Moja walka z boreliozą

Neuroborelioza - Rafał Reinfuss

NEUROBORELIOZA
1 z 7
NEUROBORELIOZA
NEUROBORELIOZA
2 z 7
NEUROBORELIOZA
NEUROBORELIOZA
3 z 7
NEUROBORELIOZA
NEUROBORELIOZA
4 z 7
NEUROBORELIOZA
NEUROBORELIOZA
5 z 7
NEUROBORELIOZA
NEUROBORELIOZA - RAFAŁ REINFUSS
6 z 7
NEUROBORELIOZA - RAFAŁ REINFUSS
NEUROBORELIOZA - RAFAŁ REINFUSS
7 z 7
NEUROBORELIOZA - RAFAŁ REINFUSS
NEUROBORELIOZANEUROBORELIOZA
+5

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Życie z pasją
Następny artykuł:

Życie z pasją

tvnpix